Co się dzieje w klubie, pozostaje w klubie.

Byłam ostatnim czasem bardzo grzeczna. Szczęśliwy związek, spokojne wspólne życie.
Poprzednio wspominałam o Panie Perfekcyjnym. Został on moim kolegom, czasem razem gdzieś wyskoczymy, powiększyło się grono naszych wspólnych znajomych, od pewnego czasu nawet pracujemy w jednej firmie. Lubię go w taki umiarkowany sposób, że jak nie mam co robić to wtedy możemy gdzieś wyjść. Ja poznałam jego dziewczynę, on poznał mojego Pana Idealnego i czasami wszyscy razem spotykamy się na imprezie.
Ostatnio byliśmy na kręglach, ja, Pan Perfekcyjny i jeszcze dwóch kolegów. Postanowiliśmy, że musimy wyjść razem do klubu. No i wyszliśmy, ja, Pan Perfekcyjny i jeszcze jeden nasz kolega Amerykanin. Pan Idealny miał do nas dołączyć jak już skończy pracę, ale w końcu doszedł do wniosku, że mu się nie chce.
Przed klubem były drinki, w klubie były szoty i tak generalnie spiliśmy się strasznie. Tańczyliśmy i stałą się najgorsza rzecz ever, coś czego nie spodziewał się nikt. Ja i Pan Perfekcyjny całowaliśmy się.
O to, że mogę się całować z Amerykaninem, który jest materiałem na oddzielną historię, jeszcze mogłabym się spodziewać, bo go naprawdę uwielbiam i jakaś chemia między nami jest, ale tego że z Panem Perfekcyjnym, który z tego co wiem był zawsze bardzo wierny swojej dziewczynie, nawet jak okazja sama ładowała mu się do łóżka, nie powiedziałabym nigdy.
Byłam na tyle pijana, że sama nie mogę stwierdzić jak to się dokładnie stało. Pamiętam, że w trakcie tańca próbował mnie pocałować, ale powiedziałam mu, że przecież żadne z nas nie chce tego naprawdę zrobić. A jednak.
Całe szczęście, że Pan Perfekcyjny ma do tego taki sam stosunek jak ja- wydarzyło się, trudno, zostawmy to między nami i nie mówmy o tym nigdy więcej.
Tak poza tym, był to pierwszy mój kolega, z którym się całowałam kiedykolwiek w życiu. Wcześniej była totalną mistrzynią friendzona, raz tam wpadasz i już nie wychodzisz, bo ja nie brudzę na własnym podwórku.

Opublikowano przygód kilka | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Szczęśliwe zakończenie

Co się dzieje, kiedy poznajemy Pana Idealnego? Tego co jest mądry, przystojny, kocha, troszczy się, nie jest za bardzo zazdrosny. Pójdzie za Tobą na koniec świata.

W idealnym scenariuszu, są zaręczyny, ślub, dzieci i żyli długo i szczęśliwie.

Co jeśli wobec Pana Idealnego masz wątpliwości?

Bo Pan idealny, nie zawsze ma tyle energii co ty. Bo seks już nie jest taki super. Bo mieszkacie razem, ale macie dla siebie co raz mniej czasu, bo praca was wykańcza.

Zaczynasz się zastanawiać czy to na pewno ten. Bo Pan Idealny to ten właściwy, ale czy to ten jedyny?

Jesteśmy wychowani na komediach romantycznych i bajkach Disney’a, które pokazują, jak ludzie znajdują swoją wielką romantyczną miłość, która przezwycięża wszystko. Żyjemy w iluzji, że taka wieczna miłość też nam się zdarzy i będzie trwała do końca życia.

Ja stoję na rozdrożu. Nie wiem czy Pan Idealny, jest tym jedynym. Czy szukać tego jedynego i tej wielkiej miłości, czy myśleć realistycznie o stabilnym związku, w którym jestem. Bo czy właśnie nie tak powinno być, dobry związek, z człowiekiem, przy którym czujemy się dobrze, tulimy się w nocy, wspieramy na co dzień?

Nie dawno poznałam kogoś w dorywczej pracy. Mój kolega Zbyszek, który jest naszym wspólnym znajomym, tę dorywczą pracę nam załatwił. Na początku miał pójść ze mną do pracy Pan Idealny, ale w ostatecznym terminie Pan Idealny nie mógł, więc Zbyszek załatwił zastępstwo. Praca, miała to być jednorazowa sesja zdjęciowa. Za Pana Idealnego, na zastępstwo przyszedł Pan Perfekcyjny.

Pan Perfekcyjny okazał się być w 100% w moim typie ze strony wizualnej, rozmawiało się z nim również bardzo przyjemnie. Po pracy wymieniliśmy się nr telefonów z fotografem, a między sobą kontaktem na facebooku. Pan Perfekcyjny zaproponował, żebyśmy poszli coś zjeść, ale nie miałam czasu i pojechałam do domu zająć się pisaniem pracy dyplomowej.

Co jakiś czas z Panem Perfekcyjnym rozmawialiśmy na facebooku, a to czy dostałam już może zdjęcia, a to coś na temat naszej normalnej pracy, bo mamy podobne wykształcenie, aż Pan Perfekcyjny zaproponował, czy nie miałabym ochoty wyskoczyć na miasto. Doszłam do wniosku, że właściwie czemu nie. Pan Idealny pojechał do rodziców, ja i tak byłam umówiona z naszym wspólnym znajomym, więc spotkalibyśmy się w szerszym gronie. Właściwie, to miała z tego wyjść większa imprezka na mieście. Skończyło się na tym, że przyszłam tylko ja i Pan Perfekcyjny. Było bardzo fajnie. Bez podtekstów, Pan Perfekcyjny okazał się świetnym towarzyszem zabawy, byliśmy do karaoke, błąkaliśmy się po zamkniętym parku, skończyliśmy nad ranem. Oczywiście byłam grzeczna, a Pan Perfekcyjny zachowywał się jak dżentelmen.

Wydaje mi się, że Pan Perfekcyjny ma dziewczynę, choć o niej nie wspominał, tak jak ja nie wspominałam, że mam Pana Idealnego. Historia z Panem Perfekcyjnym jest zamknięta i ustawiona na stopie koleżeńskiej, przynajmniej tak mi się wydaje. Jednak wzbudziła we mnie wątpliwości. Zwłaszcza, że takich fajnych facetów zdarza mi się ostatnio spotykać, choć absolutnie nie szukam nowych znajomości, to jednak pobudzają szybsze bicie serca.

Nie wiem skąd to się bierze i co to może oznaczać, zwłaszcza, że już mam swojego Pana Idealnego.

Opublikowano przygód kilka | Otagowano , , | 2 komentarzy

Kolejna przeprowadzka

Ostatnimi czasy przeprowadzaliśmy się do nowego domu. Mogę powiedzieć, że przeprowadzka to harówka i taki mały horror przeplatany dramatami. Dom rodzice postawili w tempie ekspresowym. Za to przeprowadzaliśmy się zupełnie nieekspresowo. Do momentu generalnej przeprowadzki od momentu „nic nie rób, nigdzie nie wychodź bo się przeprowadzamy” minęły 3 tygodnie. Przeprowadziłam się przed resztą żeby posprzątać w domu po budowie i pracach wykończeniowych i przez 3 dni czułam się jak kopciuszek  :-D.  Konkretne przenoszenie rzeczy trwało 2 dni i przenieśliśmy mnóstwo śmieci. Od przeprowadzki minął jakiś tydzień, a nawet wszystkiego jeszcze nie posegregowaliśmy. Jak dotąd napełniliśmy 2 kontenery śmieciami, a to wciąż nie jest koniec.

W ciągu wyrzucania doczekałam się awantury ze strony mamy, bo pozbyłam się pustego opakowania po jej kremie, a ona teraz nie będzie wiedziała co to za krem, a tak go lubiła. Prawdziwa histeria o puste opakowanie i dlaczego wyrzucam jej rzeczy. Innym razem afera o to, że herbaty ułożyłam w szafce w nieodpowiedniej kolejności. Dzisiaj natomiast dramat pod tytułem „nowy stolik kawowy nie pasuje do kanap”.

Oczywiście nie ma jeszcze wszystkich mebli, wszyscy mamy za dużo ubrań i butów, a dla naszej kolekcji książek nie ma totalnie miejsca. Okazało się, że mamy 3 sokowirówki i wyciskarkę do soków z funkcją mielenia mięsa, robienia kiełbasy , może nawet kawę parzy, 3 miksery, 2 blendery, 4 wagi kuchenne, 4 czajniki elektryczne, tysiące sztućców. Czapek, szalików i rękawiczek w ilości wystarczającej żeby ubrać wszystkich w małym afrykańskim państwie gdyby nagle spadł u nich śnieg. Znalazł się nawet mikroskop!

Najjaśniejszym punktem w tym wszystkim jest to, że w styczniu zaczynam pracę i będę mogła się wyprowadzić, ale to oznacza kolejną przeprowadzkę.

Opublikowano przygód kilka | Otagowano , | Skomentuj

Co nowego

Obroniłam się i jestem posiadaczką dyplomu magistra. Hurrra… koniec studiów. Szukam pracy, ale nie szczególnie intensywnie, bo mogę się nie śpieszyć. Wizualizuje sobie, że otrzymam pracę marzeń, bo przecież jestem taka fantastyczna, a przynajmniej mój list motywacyjny tak mnie przedstawia.

Tak na marginesie, może ktoś chce mnie zatrudnić?

A co robię w wolnym czasie? Otóż autorozwój, zaczęłam się uczyć nowego języka, chodzę na siłownie. Żeby nie było aż tak grzecznie, to czasem impreza też się trafi.

Moje libido ciężko znosi długie rozłąki z moim chłopakiem, który niestety mieszka w innym mieście. Zresztą nie tylko libido źle to znosi, bo całościowo jest mi smutno i nawet zdarza mi się trochę popłakiwać nocami. Ale żeby nie było za prosto, to na imprezach na których czasem bywam, pojawia się wysoki, niebieskooki blondyn, a ja do takich mam słabość, zwłaszcza jeśli sami pewną słabość do mnie mają. Opieram się tej słabości, nie dałam się pocałować, a na zaproszenie na kawę odpowiedziałam, że tylko taką przyjacielską, a inna opcja nie wchodzi w rachubę. I jak tu być dobrą dziewczyną, jak mój luby ma mnie odwiedzić dopiero na długi weekend?

Opublikowano przygód kilka | Skomentuj