jak się tu znalazłam?

Niespełna pół roku temu miałam narzeczonego, świeżo zdobyty licencjat, a przez znajomych byłam określana najbardziej porządną osobą jaką znają. Mój wtedy narzeczony, a obecnie były narzeczony właśnie obronił magistra z prawa. Przed nami świetlana przyszłość, on ma plan na aplikacje, ja mam zamiar zrobić magistra. Byliśmy ze sobą przez ponad 5 lat, z czego przez 3 lata mieszkaliśmy razem. Choć z wierzchu wyglądaliśmy jak naprawdę udana para, mnie od jakiegoś pół roku coś bardzo przeszkadzało, czułam jakąś wewnętrzną tęsknotę. Seks uprawialiśmy sporadycznie, zdarzało się, że raz w miesiącu i to wyżebrany przez mojego eks w wielkich bólach. Ja na ten seks ochotę jak najbardziej miałam, tylko problem polegał na tym, że nie z nim.

Pierwszym poważniejszym sygnałem do tego, że nie chcę już być z tym człowiekiem, była moja nagła, całkowicie platoniczna i w żaden sposób nie zrealizowana miłość do pewnego sportowca- G. W tym czasie G często zdarzało się, że nocował w moim rodzinnym domu, a jako że w wakacje tam byłam, widzieliśmy się parę razy. G był nawet obecny na imprezie z okazji moich zaręczyn, ale to nieważne. Generalnie uważałam go za mało ciekawego, nieco przygłupiego, sympatycznego chłopaka, aż pewnego dnia G poczęstował mnie takim uśmiechem przy śniadaniu, że moje serce zabiło mocniej. Od tego momentu myślałam głównie o nim, mówiłam o nim, oglądałam jego zdjęcie (do których dostęp był łatwy, ze względu na to, że w pewnym środowisku jest gwiazdą). Prowadziło to do wystąpienia głupich sytuacji takich jak to, gdy po meczu szłam z moim narzeczonym G pogratulować, podaje mu rękę podczas gdy cała reszta go wyściskuje, a moja mama widząc to krzyczy „Kasia, daj spokój obejmij go!”. Teraz wyobraźcie sobie moje wrażenia gdy ściskam w obecności mojego narzeczonego chłopaka, do którego żywię jakieś głębsze uczucia, a ten mi miażdży cycki i łapie za tyłek. Tak jak wcześniej pisałam moje uczucie pozostało całkowicie platoniczne i nigdy nie wyszło nic poza symboliczne uściski i buzi w policzek na pożegnanie. To był sygnał pierwszy, a teraz pora na czynnik decydujący.

Pojechałam sobie razem z koleżankami na babskie wakacje do Barcelony. Weszłam tam w stan umysłu, w którym byłam całkowicie nieszczęśliwa, czułam, że źle zrobiłam zaręczając się. Przestałam jeść, choć właściwie to już ze 2 tygodnie wcześniej jadłam mało, ale wtedy mówiłam sobie jedziesz na wakacje, chcesz się pokazać w bikini dobrze, że tyle nie jesz, to zamierzone, ot taka dieta.

Poszłyśmy z dziewczynami wieczorem napić się wina na plaży. Kupiłyśmy 6 różnistych win na 6 osób, jak się później okazało jedna z nas nie piła w ogóle, a tylko 2 (w tym ja) jesteśmy pić wino w dużych ilościach. Zrobiłam się na plaży konkretnie, uciekło nam ostatnie metro i wracałyśmy 7 km na nogach do apartamentu! Z drogi pamiętam niewiele, wiem, ze zarzygałam po drodze pół Barcelony i stałam się poliglotką bo wszystkich pytałam się gdzie metro po angielsku, niemiecku, a nawet hiszpańsku. Z tych wszystkich języków znam tylko angielski ale po alkoholu jestem o wiele bardziej komunikatywna, jak się okazuje. Wynikiem mojego totalnego spicia się było pozostawienie prze zemnie kluczy do apartamentu w drzwiach do klatki. Nie mam pojęcia czemu dziewczyny dały mi otworzyć drzwi skoro byłam taka pijana, ale stało się. Rano okazało się, że brakuje jednego kompletu kluczy. Panika, szukamy, myślimy gdzie one mogą być. Postanowiłam się przejść po sąsiadach. Zbawienie! Francuzi mieszkający na parterze znaleźli klucze wracając rano z imprezy. Teraz skrócę przebieg wydarzeń. Francuzi zaprosili nas na imprezę, dziewczyny poszły kupić wódkę, spotkały Polaka, który pojechał do Barcelony na praktyki, wymieniły się z nim numerem telefonu i umówiły następnego wieczoru.

Pimpek powiedziała mi, że chłopak taki sobie nic ciekawego, ale ja jak go zobaczyłam, jego dziecinną, śliczna buzię, dredy to stwierdziłam niezłe ciacho. Wieczór był bardzo fajny, byliśmy na pokazie fontann, takie show w stylu kolor i dźwięk, a później napiłyśmy się piwa u niego, na dachu budynku, w którym wynajmował mieszkanie. Ale jaki to był dach, był z niego widok na całą Barcelonę, okoliczności jak w filmie. Następnego dnia umówiliśmy się, że przychodzi do nas na śniadanie, idzie z nami na plażę, a na wieczór imprezka. To był pierwszy dzień od dawna, gdy poczułam się szczęśliwa. Miałam ze Ślicznym niezły ubaw, śmialiśmy się jak dzieci, a przy okazji na plaży gdy się rozebrał pokazał umięśnioną klatę i jeszcze do tego prosił mnie o posmarowanie mu pleców. Bajka

Wieczorem poszłyśmy do niego na bifor, zrobił nam drinki. Widziałam już wtedy, że nie tylko on mi się podoba, ale ja jemu również. Uśmiechaliśmy się do siebie, puszczaliśmy oczka. Napięcie zaczynało narastać. W pewnym momencie poprosiłam Ślicznego, o to by pomógł mi zamknąć jego mieszkanie (cały czas siedzieliśmy na dachu) i coś tam znaleźć w lodówce. W życiu nikt mnie tak nie prowadził do lodówki, dotknął chyba każdego miejsca na moich plecach i w sumie wszędzie gdzie tylko dotyk uchodził za przyzwoity. W mojej coraz bardziej pijanej głowie zaczął rodzić się plan. Jak wychodziliśmy od niego, wszyscy zeszliśmy do jego mieszkania zabrać rzeczy. Lawirowałam tak, że wszystkie dziewczyny wyszły przed nami. Zostałam ja i Śliczny, zamknęłam drzwi, oparłam się o nie i zapewne z głupim uśmieszkiem, albo któż to wie z możliwie najbardziej kuszącą miną stałam. Zapytał się mnie dlaczego to zrobiłam? odpowiedziałam zalotnym: nieee wiem. Wtedy nastąpiło coś czego się nie spodziewałam, usłyszałam- Mała nie będę ci niszczył związku- nosz kurwa, czemu dziewczyny musiały tyle kłapać jęzorem i mówić, że mam narzeczonego. Co się wydarzy w Barcelonie, zostaje w Barcelonie. Ale nie, trafiłam na przyzwoitego. Ja się wkurzyłam, wyszłam od niego i pomyślałam pogadam na osobności, więc mówię do dziewczyn- spierdalajcie. A one zupełnie nie podatne na moją sugestie zadają jakieś dziwne pytania. Ja w ryk i biegnę po schodach na dół. Nikt nie wie co się dzieje, Pimpek i Motylek w metrze wypytują o co chodzi, coś tam im powiedziałam. Śliczny podchodzi i pyta się czy wszystko w porządku, odpowiadam, pewnie nie przejmuj się. W końcu docieramy do klubu, ja się pogodziłam z moim losem, ale Ś zaczyna ze mną tańczyć. W klubie nic nie słychać, więc wychodzimy na zewnątrz, tam następuje rozmowa dlaczego chcę to zrobić, a dalej bardzo chcę. Podnosi mnie sadza na murku i całuje. Jak ten pocałunek smakuje, nareszcie całuje się z kimś z kim mam na to ochotę. Niedługo potem jesteśmy w metrze, jedziemy do niego. Strasznie leje, on mi daje swoją kurtkę mówi, że ślicznie wyglądam w deszczu. W metrze całujemy się jak gimnazjaliści. U niego jest bardzo miło, ale nie dochodzi do seksu. Następnego dnia odprowadza mnie do mojego apartamentu. Jest dziwnie, ale przed wyjazdem znowu idziemy na imprezę, znowu się całujemy i trafiamy do niego. Ponownie nie dochodzi do seksu, ale doprowadza mnie do stanu bliskiego ekstazy. Jest to jedno z moich najprzyjemniejszych intymnych wspomnień. To w jaki sposób mnie dotykał, z jaką pewnością trzymał za włosy gdy się całowaliśmy. Jego wygląd chłopczyka totalnie kontrastuje z osobowością. Byłam nim totalnie zauroczona, mimo wszystko wydawało mi się dosyć oczywiste, że jak wyjadę z Barcelony to koniec romansu, typowa znajomość na wakacje i nic więcej. Jednak zaraz po lądowaniu w Polsce dostaję od niego smsa.

Po tym moje życie niby bez zmian, ale okazuje się, że nie umiem kłamać. Kilka dni później mój narzeczony sprawdził mi facebooka, w życiu nie pomyślałabym, że on robi takie rzeczy, ale jednak. Tam przeczytał moją rozmowę ze Ślicznym.  Tego dnia zakończyłam mój związek.

Moja przygoda w Barcelonie byłam katalizatorem, który przyspieszył to rozstanie, ale na pewno nie była czynnikiem głównym. Na to, że chciałam zerwać zaręczyny nawarstwiało się coraz więcej rzeczy i może kiedyś napisze jakie, ale nie teraz.

Przez miesiąc po zerwaniu bardzo dużo imprezowałam, był to mój sposób na zapomnienie o problemach i w sumie nadal jest, tyle że teraz słabiej działa. I tak teraz gdy jestem wolna korzystam z dużego powodzenia u mężczyzn i bawię się, z różnym skutkiem. Okazuje się, że nie jestem w stanie kontrolować swoich uczuć, ani życia. Robię mnóstwo głupot, ale właśnie teraz dałam sobie na to czas. Trwa właśnie rok, który dałam sobie na wyszumienie się, zanim będę musiał na dobre wejść w dorosłe, samodzielne życie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii przygód kilka i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

64 odpowiedzi na „jak się tu znalazłam?

  1. ~Ola pisze:

    Pożerałam napisany przez Cb tekst. Dosłownie. Chociaż w innych okolicznościach towarzyszyły mi bardzo podobne uczucia… To, że nie czujesz się przy kimś do końca spełniona… Robisz coś, czego bardzo pragniesz, ale co wiesz, że nie jest odpowiednie, i mimo to nie żałujesz… Oraz to, że imprezowanie daje Ci jakąś izolacje od innych. Nie mówiąc o tym; „Okazuje się, że nie jestem w stanie kontrolować swoich uczuć, ani życia. Robię mnóstwo głupot, ale właśnie teraz dałam sobie na to czas.”

    Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę powodzenia i duuużo szczęścia…żeby nigdy Cie nie opuszczało :)

    • ~adamambler pisze:

      Przechodzisz najzwyklejszy moment dojrzewania. Skończyłaś naukę (przy okazji udało ci się załapać narzeczonego), powinnaś już w pełni rozpocząć „dorosłe” życie u boku partnera, dom, dzieci – a tu nagle pojawia się pytanie? Czy ja naprawdę jestem już na to gotowa? Czy tak będzie już do końca?
      Życie jest pełne zmian których dokonujemy za pomocą naszych wyborów. Twoje zmieniło się nagle i masz z niego zadowolenie. Trzymaj się tego. I pamiętaj, jeśli już podjęłaś taką decyzję, nigdy jej nie żałuj, może właśnie jutro spotkasz swoja jeszcze nieznaną wielką miłość, może nowego przyjaciela na całe życie, przygodę. I wszystko to tylko dzięki twojej decyzji.
      Pozdrawiam
      Adam
      Seksturysta.blog.pl

      • ~taka ja pisze:

        Dla tych co nie wierzą, jestem taką właśnie osobą jak autorka. Po decyzji o zakończeniu pierwszego ‚poważnego’ związku, choć bez formalnych oświadczyn, zachowywałam się podobnie jak autorka – sex, drugs & rock’n'roll. I po roku czasu poznałam swoją wielką miłość…. To już 10 lat wspólnego życia :)

        Niczego nie żałuję, może dlatego że zakończyłam znajomość bez romansu, a z wewnętrznej potrzeby. Bardzo ważna jest odpowiedzialność i minimum ostrożności w trakcie młodzieńczego szaleństwa.

        Pozdrawiam.

    • ~Magda pisze:

      Ale beznadziejny tekst.Jestes pewna ze masz licencjata? Bo to wyglada na wyznania jakiejsc 17nastki a nie laski na studiach.Strasznie infantylna jestes, dobrze dla Twojego bylego ze Cie zostawil bo tak to mialby na utrzymaniu dzieciaka a nie kobiete. A co do zachowania w Barcelonie to juz mi sie rzygac chce od widoku pijanych Polek w metrze czy na ulicy.Nic tylko obciach przyznawac sie ze z Polski jestem.

  2. ~caryca pisze:

    oby jedną z tych głupot nie stał się twój alkoholizm. napisane w dobrej wierze. pozdrawiam

    • ~Aneta pisze:

      Dobra rada.
      Dodam tylko,ze autorka blogu nie kieruje się sercem ani rozumem w poszukiwaniu facetów,bawi się i dlatego robi głupoty.
      Ładna buźka czy uśmiech już zauroczenie,wykorzysta ja każdy,chyba,że poczeka na prawdziwą miłość,a ta przychodzi nieoczekiwanie i czasem okazuje się nieodwzajemniona.
      Autorko blogu-ode mnie-nie pij,bo zgłupieć bardziej już chyba nie możesz.

  3. ~Jurek pisze:

    Dziewczyno,masz chyba poważny problem.Poczytałem Twój tekst ale wrażenie zrobiła tylko Twoja uwaga,że nie jesteś w stanie kontrolować swoich uczuć ani życia.Wszystko inne jest nieważne skoro z tym sobie nie poradzisz.Powodzenia życzę.

  4. ~adam pisze:

    Całkowicie niedojrzała emocjonalnie. Tekst brzmi jak zwierzenia prostytutki w dodatku takiej, której nie chce klient.

    • ~Dorota pisze:

      adam puknij się …najlepiej naubliżać dziewczynie…jej życie jej sprawa. Wygadała się na blogu i ulżyło na sercu…teraz potrwa zanim odnajdzie swoją drogę.

  5. ~zazdrośnik pisze:

    super tekst,

    podobał mi się,

    nie mam odwagi tak bardzo odsłonić się na necie

  6. ~Bruno pisze:

    No cóż, samo życie. Od zawsze wiadomo, że życie pisze scenariusze, które są lepsze od tych nominowanych do Oskarów.

  7. ~Maciek pisze:

    Facetowi nieco trudniej się to czyta, bo ponoć chłopy mają skłonności do wybielania kobiet. A „korzystabue z dużego powodzenia u mężczyzn i bawię się, z różnym skutkiem” przez jak mniemam piękną kobietę (więć -chłop wnioskuje czystą jak łza :) rodzi duży zgrzyt w głowie:) Morał jednak z tego tylko taki, że do tej idealizacji trzeba podchodzić z dystansem. Na pewno świetnie się stało, że rozstaliście się przed formalizacją, skoro Cię nie pociągał ani fizycznie, ani osobowością. Potem byłoby to bardziej bolesne dla dwojga, lub też już np. trojga.
    Zawsze mam jednak wątpliwość, czy nawet jeśli człowiek źle się chwilowo czuje w związku, czy winien go zerwać, czy bardziej nad tym związkiem pracować.

  8. ~nieistotne pisze:

    Cóż to za czasy pomylone nastały?! Jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną po blisko dwóch latach w związku. Odnowiła znajomość ze swoim kolegą z podstawówki. Ten jej dał do zrozumienia, że jest młoda i to czas, aby się wyszaleć, a nie wchodzić w poważne związki, czas, aby popełniać błędy (za które w mojej opinii będzie trzeba później zapłacić). Uwiódł ją i porzucił. W ten sposób rozbił nasz związek.
    Wiele złego można powiedzieć o facetach, tu się zgodzę. Ale nie da się ukryć, że istnieją jeszcze tacy, pojedyncze jednostki, którzy na kobiety patrzą nie jak na obiekty „do zaliczenia”, a jak na pełnowartościowe osoby. Szkoda, że tym pełnowartościowym osobom czasem coś się poprzestawia w głowach i stają się nic niewartymi elementami powszechnej tłuszczy, której zasady moralne nie wystają ponad poziom podłoża.
    Każdy ma prawo do szczęści. Ty też. Jeśli nie byłaś szczęśliwa w związku z byłem narzeczonym, powinnaś go jak najszybciej zakończyć. Jeśli był Ci w pełni wierny i oddany, zachowałaś się wobec niego nie fair. I tyle. Niestety. Szkoda kolesia.

    • ~NFJ pisze:

      Jak nie jest z niego kawał ciapy, to znajdzie sobie drugą. Tego kwiatu jest pół światu, co tu żałować głupich ludzi?

    • ~mimi pisze:

      nawet jesli byl wierny i oddany- lepiej, ze sie rozstali przed, a nie pol roku po slubie. uczuc sie nie da kontrolowac, mozna sie nagle odkochac, chociaz facet jest chodzacym idealem, mozna sie nagle zakochac bez pamieci w kims, kogo znamy od 20 lat i nigdy nie myslelismy o nim w kategoriach „romantycznych”.

    • ~cichy pisze:

      Zgadzam się z „nieistotne”. Jeśli Ci z nim było źle, to powinnaś dużo wcześniej to skończyć. On był Ci wierny i oddany, a Ty po 5 latach razem puszczasz się z pierwszym lepszym i co dalej? Wracasz do chłopaka i nic nie wspominasz, bo „co w Barcelonie to w Barcelonie”. Pomyśl jak go zraniłaś. Zraniłaś porządnego człowieka, który życie by za Ciebie oddał! Dla niego byłaś całym światem! A Ty mu robisz takie świństwo i nie widzisz w tym nic złego! Ogarnij się i zastanów. Chcesz się zabawić, ok, ale nie rań przy tym innym, bo facet to kupa mięcha, która ma jednak serce. Moim zdaniem powinnaś go przeprosić, ale tylko o to, bo na drugą szansę nie zasługujesz.

      • ~Sajmon pisze:

        Nie wiem czy pominąłem jakiś tekst ale się nie doczytałem że był oddany i wierny. To że rozpaczał tez nie bardzo i że go zraniła tez nie widzę. Ma mgr prawa więc chyba jest na tyle rozgarnięty żeby zobaczyć że coś jest nie tak. Żebranie o sex …. mało erotyczne. To że się zachowała nie tak to fakt, ale w związku nie ma jednostronnej winy to splot wielu czynników z obu stron. Myślę że oboje nie dorośli do tego co chcieli zbudować i to się musiało posypać. Czy jej nie zdradzał ? Tu chyba trzeba postawić duży znak zapytania. Krzyżowanie autorki chyba raczej nie jest sprawiedliwe.

  9. ~wr65 pisze:

    zawsze w związku występuje takie coś jak znudzenie, ale trzeba wtedy chwilę odczekać i zacząć jakby od nowa, potraktować partnera jak kochanka i namówić go na małe szaleństwo. kobieta jak ma stałego partnera to się nim nudzi mimo, że on nie odbiega zachowaniem od tzw ślicznego. po-prostu śliczny jest nowy i może go odkryć na nowo, ale temat szybko się zapętla. kobieta dosłownie potrzebuje w życiu 2 facetów, jednego poukładanego, który zapewni jej stateczność i bezpieczeństwo, i 2 który jest przeciwieństwem pierwszego, zapewniającego chwile niepewności, roztrzepania. ogólnie mówiąc kobiety mają sieczkę w głowie i nie wiedzą czego chcą, taka jest prawda i nie ukrywajmy tego. faceci niby później dojrzewają, ale dojrzewają, a kobiety nie i są dziećmi do późnej 30-wczesnej 40.

    • ~taka ja pisze:

      Tak chowacie córunie na puste lale albo posługaczki, to tak później macie. Albo wcale się do wychowania córek nie przykładacie.

  10. ~polak pisze:

    Idiotka i tyle… marnuje czas komus co jej nie zalezalo.

  11. ~Miłka pisze:

    Sorry ale po pierwsze mam wrażenie ze to pisał facet a po drugie składnika bardzo. Podobna do ELka -Blog

  12. ~eMCia pisze:

    ;) podoba mi się ten tekst, i wcale nie jest o żadnej prostytutce, jak facet dyma każdą panienkę jaka mu się nawinie to jest ok, ale jak już dziewczyna chce się przespać z jakimś obcym facetem to prostytutka… a gówno prawda :P

    • ~NFJ pisze:

      Pewnie że gówno prawda. Jak facet dyma każdą to skurwiel a nie facet, a prostytutka to zawód a nie charakter.

  13. ~Lorenzo pisze:

    Moim zdaniem dobrze, że stało się jak stało. Twój były chłopak, który sprawdzuił Twojego facebooka przynajmniej nie ożenił się z puszczalską dziewczyną, bo nie oszukujmy się, po ślubie też byś latała za innymi. Jestem tego pewny, z tego opisu w mojej wyobraźni maluje się Twoja osoba jako gimbus – rozwydrzony i mający w d… wszystko, łącznie ze zobowiązaniami wobec innych.
    Inna sprawa, to sprawdzanie facebooka czy maila przez drugą połówkę: ja nie mam niczego do ukrycia i sam często proszę, by moja luba sprawdziła co tam mi ktoś napisał. Ludzie, nie róbmy cyrku, to nie wojna, nie wiadomości TOP SECRET, mogące odmienić losy świata, tylko poczta dwóch dorosłych, związanych ludzi. Czy zatem dwójka rozsądnych małżonków ma przed sobą coś do ukrycia, albo prowokuje niepotrzebne sytuacje poprzez wysyłanie pikantnych maili do innych przedstawicieli płci przeciwnej? Proszę, nie róbmy dziecinady…

    • ~kobieta pisze:

      hmm Twoja ocena moze byc krzywdzaca. Przeciez napisala, ze zlozylo sie na te sytaucje wiele przyczyn, o ktorych na razie nie chce pisac.

  14. ~arni pisze:

    następna gwiazda wielkiej powieści ,może jakiś nowy polski serialik dla młodych gniewnych aktorzyn

  15. ~piter pisze:

    co za charakter. „mam narzeczonego, mam ochotę na seks, tyle ze nie z nim”

    jesteś płytka jak kałuża w upał, życzę Ci aby ktoś i Ciebie tak potraktował

  16. ~Ania pisze:

    przypomina mi się moje życie jak czytam Twoje wspomnienia. Też byłam zaręczona i też czuam się nieszczęśliwa w tym związku. Wszyscy zawsze się rozpływają po zaręczynach a ja nie umiałam się tym cieszyć, Bo czym się tu cieszyć jak w pewnym momencie czlowiek zdaje sobie sprawe że jest samotny i nieszczęśliwy. Zaczełam szukać wyjścia powodu aby to skończyć- zaczełam się spotykać w innym, zerwałam zaręczyny i dopiero wtedy doszlo do czegoś miedzy nami. Nie żałuje, mimo że ten związek też sie teraz rozpada a ja próbuje go ratować, I znów jestem sama,… pozdrawiam gorąco

  17. ~antek pisze:

    Historia zmyslona, przynajmnie wstęp. Nie jest mozliwe, aby być w narzeczeństwie, mieszkać ze sobą i nie uprawiac seksu (raz w miesiącu się nie liczy, wyżebrany seks nigdy się nie liczy). Dalsza cześć taka jakaś całkiem normalna – picie alkoholu na wakacjach, wymioty (zwłaszcza jak nie jesteś przyzwyczajona) poznawanie nowych ludzi, większość sympatycznych, bo tacy jesteśmy, zawsze znajdą się śliczni, dalej masz trochę pecha, sliczny niestety nie lubi kobiet, w przeciwnym przypadku musiałby Cię przelecieć, sms nic nie znaczy, jesteś daleko to może poudawać. W przyszłości zapewne spotkasz faceta który się będzie Tobie podobał i Ty jemu i będziecie się kochac na okragło przez nastepne 70 lat, albo do czasu znudzenia się soba..

  18. ~luk pisze:

    Chyba z wyrzutów sumienia to napisałaś…-takie usprawiedliwianie się…
    Szkoda tylko Twojego byłego.

  19. ~mars225 pisze:

    nie chciałaś uprawiać seksu z partnerem bo pewnie się nie starał itd a ja jestem pewien i każdy facet to potwierdzi że gdy kobieta jest ognista w łóżku to facet zawsze dla niej będzie się starał aby mieć super seks, zaś gdy obok leży kłoda to po co się starać?
    poza tym skoro zabawiałaś się na boku z innym to zamiast zerwać od razu, czekałaś i byś się doczekała, ślubu i gromadki dzieci a później nagle zdrada wychodzi na jaw i udawałabyś wielką cnotkę, gdyby było inaczej odeszłabyś od razu a nie czekała…

  20. ~Giray pisze:

    Hmmm coś mi się wydaje że po prostu znudziliście się przez te parę lat sobą i potrzebowałaś pretekstu aby to skończyć. On się okazał na tyle głupi że Ci go dał.

  21. ~Judyta pisze:

    komentarze facetów: ŻENADA. Czy ktoś was prosił o rady? nie możecie się powstrzymać? dziewczyna napisała o SZCZERZE o EMOCJACH. Wy CIĄGLE kłamiecie i coś ukrywacie, ale do oceny kobiet jesteście pierwsi. Naprawdę żenada.

  22. ~Szymon pisze:

    ”Trwa właśnie rok, który dałam sobie na wyszumienie się, zanim będę musiał na dobre wejść w dorosłe, samodzielne życie.”

    Przeciez to sciama albo gej ;/

  23. ~Miras pisze:

    Do facetow:
    Panowie, jesli po przeczytaniu tego tekstu macie wnioski, ze autorka jest niedojrzala, albo głupia, to nie macie pojecia o kobietach.
    Kazda kobieta jest soczewką emocji, i to ZMIENNYCH !!!!
    Nic tu nie dadza Wasze lamenty, macie kobiety, jesli macie, bo one chcialy z Wami byc, a Wy nic tu sami nie zdzialaliscie… albo macie bardzo przecietne laski hehehe
    Autorka napisala szczera prawde, kazda kobieta taka jest, i trzeba wiedziec czego one chca – nie sluchac bzdur o porzadnych facetach i grzecznych.
    Porzadni i grzeczni siedza sami w domach hehehe/

    a to majdurniejszy tekst w komentach:
    Ale nie da się ukryć, że istnieją jeszcze tacy, pojedyncze jednostki, którzy na kobiety patrzą nie jak na obiekty „do zaliczenia” a jak na pełnowartościowe osoby.

    Dlatego wlasnie rzuciala Cie dziewczyna ciamajdo !
    Kobieta z emocjami i seksualnoscia to pelnowymiarowa istota. Dopoki bedziesz sie tlumaczyl ze masz fiuta, to bedziesz ciamajdą.
    I cos jeszcze, nawet gdyby ona wrocila teraz do Ciebie, to wystarczy jedno slowo tego, ktory ja uwiodl i rzuci zabierając ją Tobe, i znowu do niego ucieknie hehehe.

  24. ~trololo pisze:

    oko za oko ząb za ząb, jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie
    tego życzę wszystkim oszustom/ką emocjonalnym

  25. ~Giray pisze:

    Myślę że po prostu przez te kilka lat znudziliście się sobą, a raczej Ty bardziej nim, i to że szukałaś pretekstu aby to skończyć było naturalnym porządkiem rzeczy. Tak czy owak prędzej czy później by się to skończyło, nawet bez zaglądania do FB.

  26. ~Paweł pisze:

    ^^ prawda jest taka, że większą część kobiet (95%) najzwyczajniej w świecie swędzi i nie mają na tyle silnej woli, żeby z tym sobie poradzić, więc szukają „prawdziwej” miłości na lewo i prawo. „Co się wydarzy w Barcelonie, zostaje w Barcelonie” a to kontrargument dla pań, które zaraz zaczną na mnie szczekać.

  27. ~kobieta pisze:

    Masz moje pelne zrozumienie. Jestem w niemal identycznej sytuacji, w jakiej bylas „przed Barcelona”. Zastanawiam sie, kiedy w moim przypadku dojdzie do wywrocenia zycia do gry nogami. Utwierdzilas mnie w przekonaniu, ze to calkiem realne…

  28. ~Jerry pisze:

    WOW Dżizus, całe szczęście że się dobrze skończyło. Już się bałem że narzeczony się nie dowie albo to jakaś d[oo]pa i Ci jeszcze przebaczy.
    Na szczęście facet ma jaja i wie jak się dowiedzieć prawdy.
    Ale by miał jazdę za parę lat… dzieci, kredyt, dom, praca i …”rozrywkowa” żona.
    Normalnie facio ze stryczka się urwał.

  29. ~sss pisze:

    Hahaha byłas na tyle głupia żeby nowego nie puknąć ale za to wpasc z kreceniem i stracic fajnego faceta…

  30. ~Ali pisze:

    Łatwo jest oceniać innych no nie? :)

  31. ~Piotr pisze:

    Porażka…. Czas dorosnąć… sex raz w miesiącu i to wyżebrany!!! Trzeba było od razu taki zwiazek zakończyć, bo to parodia związku

  32. ~MaciejK pisze:

    Przeczytałem i tylko jeden wniosek – będąc facetem musisz sprawdzać kobietę. Jak widać one kłamią i przy tym są puszczalskie. Mogłaś zerwać z nim a tak tylko krzywdziłaś go, a potem użalasz się tylko nad sobą. Hipokryzja.

    W sumie dobrze, że autorka na swoim przykładzie uświadamia nas o tym jakie są kobiety.

  33. ~elaa pisze:

    Zachłysnelam się tekstem,zupełnie jakby o mnie. I czekam na kolejne wpisy :) pozdrawiam !

  34. ~ReCone pisze:

    Niestety dosc czesto tak jest, tu kochajaca, mila dziewczyna, a jak przyjdzie co do czego, jesli facet wejdzie na jej konto, zalozone na jakims portalu spolecznosciowym, zobaczy rozmowy to az wlosy na glowie staja. Wina jak zwykle spada na faceta, bo jak mogl czytac jej rozmowy, jest skonczony i zrywa z nim (z jego winy oczywiscie)… Tak wlasnie wychodzi czlowiek, jesli naprawde komus zaufa, a druga osoba tego nie docenia, co skutkuje tym, ze w nastepnym zwiazku czlowiek jest bardziej podejrzliwy i niestety ciezko mu zaufac ;]

  35. ~aga pisze:

    „Dalam sobie rok na wyszumienie sie zanim bede musial wejsc (…) w dorosle, samodzielne zycie” troche sie pobawie ludzmi, No, yaha!

  36. ~Nieznana pisze:

    A ja Cię rozumiem i popieram. W życiu trzeba być czasami egoistą i przy ważnych wyborach kierować się przede wszystkim własnym szczęściem. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, więc ułóż sobie je tak, abyś za 50 lat mogła powiedzieć, że nie żałujesz ani jednego dnia.
    Dwadzieścia parę lat to zbyt piękny wiek na związki z rozsądku, więc baw się i szukaj tego jedynego :)

  37. ~cvg pisze:

    szkoda narzeczonego, co z tego ze zajrzal na fb? przynajmniej dowiedzial sie z kim sie zadaje, przykro tylko ze nie dowiedzial sie tego od ciebie

    uprzedze komentarze nt prywatnosci, gdy sie nie ma nic do ukrycia to takie sytuacje nie zachodza.

  38. ~Ania pisze:

    oho..no nieźle. przegląda pocztę w facebooku? całe szczęscie, że już po narzeczeństwie. nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego typu działań. Jeśli chłopak coś podejrzewał, to mógł poprosić dziewczynę o rozmowę.I wtedy dowiedziałby się, zgodnie z prawdą, że do żadnej zdrady nie doszło. Może, że się kimś zauroczyła, że potrzebuje czasu na przemyślenie decyzji o ślubie jeszcze raz. Albo, że brakuje jej ognia z początku związku i coś by może z tym razem zrobili. Byłoby kulturalnie, ostrożnie i bez zranień. Jeśli sam pogwałcił wszelkie zasady, to już nie ma prawa chlipać, że jest zraniony. Sam się o to prosił. Dziewczynie może by romans wywietrzał z głowy wraz z ostatnimi oparami alkoholu i w ogóle nie byłoby tematu. A tak – bomba wybuchła.
    Miałam kiedyś cudnego chłopaka. Kiedyś na mojej stronie głównej na facebooku wyświetliła mi się informacja, że on wylewnie skomentował zdjęcie jakiejś nastolatki. Zrobiłam mu awanturę, trochę na wyrost może, podburzona przez kogoś, komu się chciałam wyżalić – i to był początek końca. Pół roku później zdradził mnie z tą panienką. może gdyby nie tamta awantura, skończyłoby się na jednym komentarzu do zdjęcia…A może nie, może przyciąganie było tak silne, że choćbym była aniołem, to on i tak by dla tamtej stracił głowę. jedno jest pewne – facebook nie pomaga w relacjach, daje zbyt wiele pola do domysłów, szpiegowania, oskarżeń i zazdrości.

  39. ~Grzegorz pisze:

    Z tego wszystkiego to najbardziej szkoda mi nie Ciebie tylko narzeczonego , po co dawałaś mu nadzieje zaręczając się zanim skoro wiedziałaś ,że nie chcesz???, pojechałaś sobie do Barcelony by co? by go zdradzić … super .. zastanów się czego chcesz bo jak czytam takie coś to odechciewa mi sie mieć dziewczyne, dbać o nią jak i tak poźniej ma mnie puścić kantem, a tak narzeka się na nas facetów .. już kilkakrotnie spotkałem się z sytuacją,że to kobieta nagle zmieniła swoje nastawienie i z dnia na dzień olała swojego faceta bo chciała innego…. rozumiem ,że życie trzeba przeżyć by nic nie żałować ale z innymi a zwłaszcza z tymi najbliższymi trzeba się liczyć! trzeba było mu powiedzieć o swoich przemyśleniach to może wsparłby Cie jak wspierał do tej pory, spróbował coś zmienić ,ratować, a tak? a tak wszedl na fb i zobaczył ,że jego ukochana ma na niego wyjebane .. ehh ide spać bo aż mi słabo, nawet nie myślę czy takie samo podejście ma moja dziewczyna, ja jej nie kontroluje bo wychodze z załozenia ze sobie ufamy ale jak jest inaczej to żygać mi się chce…..

  40. ~abn pisze:

    Historia jak z „pamiętników z wakacji”

  41. ~Carmina pisze:

    Dobrze się stało,że rozstałaś się z narzeczonym, o ile go nie kochałaś.
    Ale postąpiłaś paskudnie i okrutnie, stwierdzając „w Barcelonie to w Barcelonie”. Czyli co, skoro masz szansę, że facet się nie dowie, to możesz się puszczać z byle kim? Bo w pracy to w pracy, bo na imprezie to na imprezie? Gdybyś ZAKOŃCZYWSZY związek pojechała z kleżankami do Hiszpanii i wszystko potoczyłoby się jak opisałaś – była byś w porządku. Ale nie jesteś. Nie ma usprawiedliwienia, dla oszukiwania drugiego człowieka, w dodoatku jakoś tam bliskiego! A już pretensje, że ośmielił się przeczytac coś tam co zostawiłaś w kompie? No bezczelny cham! Czy raczej ty jesteś bezczelna chamka, że romansowałaś pod jego nosem z jakimś tam „Ślicznym” i ne masz z tego powodu do siebie najmniejszych pretensji?

  42. ~Janusz pisze:

    Wszedłem tutaj z „top blogów”. Nie wiem jakim cudem. Tekst traktujący o kłamstwie, braku moralności i nie umiejętności radzenia sobie ze swoim życiem. Nie da się inaczej tego określić jak słowem: „żałosne”. Kto ocenia czy blog ma być tak wysoko? Bo coraz częściej dochodzę do wniosku, że półgłówki, któzy tylko szukają rozgłosu.

  43. ~Prestidigitatorka pisze:

    Będzie dobrze. Mam wrażenie, że czytam o sobie. Opisałam to w dwuletnim blogu. Zapraszam serdecznie czas-nie-czeka.blog

  44. ~Wakuola pisze:

    Uwielbiam Cię :) hahahah :)
    Świetnie się Ciebie czyta :)
    Pozdrawiam :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>