bądź mój…

Podczas mojego pobytu w domu rodzinnym Ł dzwonił codziennie i rozmawialiśmy godzinami. Po moim powrocie przyjechał po mnie na dworzec. Przed wyjazdem nie spodziewałam się jego wizyty, więc zostawiłam lekki bałagan, jakieś brudne naczynia, nie pochowane ubrania. Ł pierwsze co zrobił to wziął się za zmywanie. Byłam w totalnym szoku, że facet zrobił coś takiego sam z siebie. Tego wieczoru Ł został po raz pierwszy na noc. Było mi z nim naprawdę dobrze, tylko biedaczek się chyba nie wyspał. Jak się obudziłam rano to patrzył na mnie, powiedział, że w nocy nie nie mógł zasnąć i patrzył sobie jak śpię.

Często śmiałam się z niego, bo on strasznie lubił gadać i to często w bardzo dziwnych momentach, na przykład jak się całowaliśmy. Miał swoją teorię, że to słowa sprawiają, że chwile są wyjątkowe. Niestety ja należę, do osób mało romantycznych więc wielokrotnie ucinałam jego rozważania: „całujemy się czy rozmawiamy?”. Notorycznie pytał mnie o czym myślę? Po pewnym czasie nauczyłam się odpowiadać, bo na początku nie przychodziło mi to łatwo. Nie należę do osób, które lubią uzewnętrzniać swoje uczucia i mówienie o nich nie przychodzi mi samo. Jest to prawdopodobnie kwestią tego, że należę do osób z umysłem ścisłym i nie umiem tworzyć kwiecistych zdań, mówić pięknych rzeczy, ale Ł tak długo drążył, pytał, że naprawdę w pewien sposób się otworzyłam. On potrafił mówić pięknie, mówić pięknie o mnie. Tak przez kilka tygodni widzieliśmy się co weekend, właściwie w weekendy u mnie pomieszkiwał. Powoli zaczął zostawiać u mnie swoje rzeczy: szczoteczkę, maszynkę do golenia, żel pod prysznic, miał swój ręcznik. Kiedyś jak leżeliśmy razem, patrząc sobie w oczy zapytał mnie o czym myślę?

- Chciałabym, żebyś kiedyś był mój.

- Kiedyś będę. Nie, już jestem.

Ł udało się dotrzeć do takiej Kasi, która na co dzień ukrywa się pod bezczelnością, pewnością siebie. Przy nim nie byłam tylko trochę zimną twardo stojącą babką, byłam ciepła, uczuciowa, troskliwa. Staram się w pewien sposób odcinać się od uczuć, bo jest mi wtedy po prostu łatwiej, ale przy nim byłam inna.  Nie tylko ja otwierałam się coraz bardziej, Ł też. W sumie byliśmy do siebie bardzo podobni. On też należał do osób kutych na cztery nogi, bezczelnych, sarkastycznych i pyskatych, tylko, że przy mnie był inny. Niestety szczęście nie może trwać wiecznie. Z czasem zaczął mówić co raz więcej o swoim małżeństwie. Kiedyś gdy był u mnie jego żona zadzwoniła do niego w środku nocy. Kłócili się wtedy straszliwie. Słyszałam: „to nie twój interes gdzie jestem”, „Anka, nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego”. Uwierzyłam wtedy w to, że naprawdę się rozwodzą. Tylko jakoś tak wychodziło, że ja i Ł spotykamy się, a tu się okazuje, że rozwodu ani widu ani słychu. Kilka razy mówił, że rozwód to dla niego priorytet, że w tym tygodniu składa papiery i.t.p, ale jak się spotykaliśmy nie doszło do tego. Pewnego razu Ł żalił mi się dlaczego nie chce być już żoną, jaka ona jest nieczuła, że we wszystko wtrąca się jej rodzina, że w ich życiu cały czas była obecna jej siostra, ale koniec końców stwierdził, że gdyby nie ja i jej rodzina to by rozważył powrót do niej. Powiedziałam mu na to, że mną nie powinien się przejmować, jeśli czuje, że powinien wrócić do żony, niech to zrobi w końcu mają razem dziecko, na co usłyszałam, że teraz po tym wszystkim już nie będzie umiał z nią być. Wtedy zapaliła mi się czerwona  lampka i poczułam się jak rozbijaczka rodzin. Następnego dnia zadzwoniłam do niego i mu powiedziałam, że czuje się jak metresa i jest mi źle z ta sytuacją. Ł zapytał się mnie, czy widzę w takim razie jakieś rozwiązanie tej sytuacji, bo on jeśli ja chce może się ze mną nie spotykać, aż będzie rozwiedziony. Zrobiło mi się niesamowicie przykro, że jemu nie robi różnicy czy zobaczy się ze mną jutro, za miesiąc, czy pół roku. Jakoś niedługo po tym dostałam od niego smsa „musimy pogadać”. No wiedziałam, że „musimy pogadać” nic dobrego nie wróży. Przyjechał do mnie i ustaliliśmy, że spotykamy się dalej, tylko się nie angażujemy, nie zakochujemy i w ogóle między nami to nie jest związek. Jak mam ochotę, to mogę szukać kogoś innego, bo on nie jest dla mnie odpowiednim facetem i przez swoją sytuację życiową nie jest w stanie dać mi tego co powinien. Ja sobie to później już będąc sama dokładnie przemyślałam i doszłam do wniosku, że tak być nie może, że co to jest? On będzie sobie do mnie przychodził na seks, ale związku tworzyć nie będziemy? O nie, nie. Tym razem ja napisałam mu wiadomość, że musimy pogadać. Przyjechał do mnie, a ja mu powiedziałam, że ta sytuacja mi się nie podoba, że nie możemy się spotykać na tych zasadach co dotychczas. Możemy utrzymywać znajomość, ale do czasu jego rozwodu tylko jako kumple. W pierwszej chwili Ł się wkurzył i stwierdził, że w takim razie to oznacza to koniec naszej znajomości, bo on nie wie kiedy jego rozwód dojdzie do skutku, a przecież w ciągu kilu miesięcy moje uczucia na pewno znikną i nic z tego nie będzie. Ja się popłakałam, powiedziałam mu, że on nawet sobie nie wyobraża jak jest mi ciężko z niego rezygnować, że wczorajsza rozmowa była bez sensu, bo ja już się w nim zakochałam. On mi powiedział, że bardzo mnie lubi, nawet bardziej niż bardzo i tak inaczej, ale on nie może teraz powiedzieć czy się zakochał, bo jest jednak po przejściach u niego te sprawy wyglądają już trochę inaczej. Wypomniałam mu wtedy te słowa o tym, że już jest mój. Skończyło się na tym, że nie kończymy naszej znajomości, ale już bez czułości, seksu i innych dodatków. Nie wiem czy do końca zrozumiał, bo wychodząc pocałował mnie. Stwierdziłam, że to mało przyjacielskie pożegnanie i zamknęłam za nim drzwi. Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to, że zamknęłam drzwi zaraz po tym jak wyszedł było znaczące, bo wcześniej zawsze czekałam z tym na to by przyjechała winda, a on do niej wsiadł.

Był to poniedziałek, początek mojego najbardziej nietrzeźwego tygodnia w życiu. Zaraz po wyjściu Ł wyszłam ze znajomymi na karaoke, tam się spiłam. Na przemian płakałam i śpiewałam. Kolejnego dnia znowu poszłam na karaoke, tym razem tylko z koleżankami. Nawet udało mi się wtedy poznać kogoś nowego. Generalnie po za momentami jak wchodziłam w stan upojenia alkoholowego, płakałam prawe cały czas, starałam się tylko trzymać na zajęciach. W środę wieczorem zadzwonił do mnie Ł i zapytał się kiedy może znowu do mnie przyjść, bo miał mi dokończyć montować karnisz. Stwierdziłam, żeby przyszedł kiedy mu pasuje i umówiliśmy się na sobotę. Od środy było mi już trochę lepiej, co prawda zaliczyłam ze współlokatorkami zakrapiany babski wieczór, ale nie był już tak bardzo utopiony w moich łzach. W piątek znowu wyszłam na imprezę i muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych imprez w moim życiu. Poznałam chyba 4 facetów w tym Hiszpana, o którym wcześniej wspominałam, z nim nawet się wtedy całowałam. do domu wróciłam o 7 rano. Spałam 2 godziny, ale musiałam się zbierać bo umówiłam się na randkę z gościem spotkanym we wtorek. Boże jak na tej randce było mi wstyd! Byłam wymęczona, skacowana i trzymając widelec ręka strasznie mi się trzęsła. Nic dziwnego, że drugiej randki nie było. Wieczorem miał do mnie przyjść Ł i zamontować karnisz.

Ten wpis został opublikowany w kategorii przygód kilka i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „bądź mój…

  1. ~Giray pisze:

    Heh a mówił Ci ktoś żeby się nie brać za dzieciatych „rozwodników? Z tego są tylko same problemy. Dziecko zawsze pozostanie czymś co łączy go z „ex” i co gorsza zawsze będziesz musiałą z tym dzieckiem w jakiś sposób rywalizować. Miałąś duże szczęście że to się tak a nie inaczej skończyło. I jeszcze się dziwie dlaczego tak gładko łykasz te bajeczki o rozwodzie?

    • kasiawisia pisze:

      Mówili, ale człowiek zakochany jest głupi.

    • ~gloria65 pisze:

      Jesli w malzenstwie sie nie ukada to trzeba najpierw problem rozwiazac a potem szukac nastepna osobe do zycia. Kobiety szlajajace sie z zonatymi sa nazywane ku..ami. Im sie wydaje, ze sa lepsze a tak naprawde to zona bywa dla nich jak szyld w sklepie..przyciagajacy…Jezeli sa lepsze to niech znajda sobie wolnego: kawalera, wdowca lub JUZ rozwiedzionego. Szanuje natomiast prostytutki bo one sie w malzenstwa nie wchrzaniaja.

  2. ~akaju pisze:

    Na własne życzenie…

  3. ~jotka pisze:

    Jak sama napisałaś – miałaś prawo przypuszczać, że rozwód jest tylko kwestią czasu. Mam nadzieję, że na przyszłość wyciągniesz odpowiednie wnioski i nie zwiążesz się z kimś będącym w związku bo zawsze będziesz w takim układzie „tą trzecią”. A trójkąty sprawdzają się tylko w geometrii- rzadko w życiu. Jest wielu wolnych a wartościowych mężczyzn więc wybór nie będzie trudny.

    • ~SkazanyNaSamotność pisze:

      Owszem jest mnóstwo wolnych wartościowych, kobiety rzekomo takich szukają (przy czym nie każdy z nich jest wysokim mięśniakiem). Niemniej jak co do czego okaże się i tak że lepsze żonate ciacho. Ja już tego nawet bnie próbuję zrozumieć.

  4. ~K pisze:

    Tez przez to przeszlam, ale wiedzialam ze on nigdy od niej nie odejdzie..Nie mieli slubu, laczylo ich dziecko i wpsolne mieszkanie. Bylo zle, wiec znalazl sobie mnie, ofiare, ktorej wpajal do glowy ze bedzie dobrze, ze bedziemy razem szczesliwi. W zyciu nikt mna tak nie manipulowal jak on. Ja glupia zakochana, a on wykorzystywal chwile zeby sie dobrze bawic. Pilam, plakalam..W koncu doszlam do wniosku ( dzieki pomocy przyjaciol) ze on nigdy nie bedzie moj..POwiedzialam, ze koniec..On sie staral, ja go zlalam. PO 2 miesiacach widzialam go z nia i dzieckiem, wygladali na bardzo szczesliwych. To byla najlepsza decyzja w moim zyciu. Teraz mam swojego partnera, ktory nie ma zadnych zobowiazan i jestem szczesliwa :)

  5. ~kaa pisze:

    Wiedziałaś, że ma żonę i DZIECKO i nie przeszkadzało Ci to!!!?? Kobiety chcą mieć wiernych facetów a same sięgają po cudzych mężów. Nie życzę Ci abyś sama z dzieckiem kiedyś została w ten sposób oszukana.

    • ~omega pisze:

      Dokładnie. Kobiety to dwulicowe stworzenia. Wydawać by się mogło, że żonaty facet musi kłamać by mieć kochankę, a;e ta nie jest. Sam mam koleżanki, które dają żonatym, bo inaczej tego nazwać nie można, skoro reszta relacji jest zarezerwowana dla żony, z którą zresztą też sypia. Dla kobiet stary (trzydziestoletni) kawaler to dziwadło, ale niewierny małżonek, to jest gość. Kto zrozumie kobiety?

  6. ~mirabelka pisze:

    Zonaci faceci nieskorzy sa do rozwodu w nieskonczonosc odwlekaja decyzje o zakonczeniu dotychczasowej relacji, wymyslaja powody dla ktorych trwaja w swoim malzenstwie zawsze jest niewlasciwy moment, niewlasciwa chwila by dokonac wyboru. Tak jest im wygodniej, maja juz przeciez rodzine, ulozone zycie, ktorego nie chca burzyc. Z jednej strony mowia, ze sa nieszczesliwi, ze nie wyobrazaja sobie dalszego zycia z zona, a mimo to trwaja w swoich zwiazkach. Wiem to z doswiadczenia niestety. Zapewnienia, ze „jestem Twoj” sa niewiele warte, to tylko puste slowa.

  7. ~Magda pisze:

    No, masz nauczke na przyszlosc, ale glowa do gory ;-)

  8. ~Gaja pisze:

    no i mamy wzór jak sobie skomplikować życie. Z żonatym, dzieciatym nie ma i nie będzie związku. Będzie sex, będzie ekscytacja, odmiana, ale nie związek. Stan oczarowania trwa średnio 2 lata. Te 2 lata jak już nie idzie inaczej, można wyjąć z życiorysu, ale później należy wrócić do rzeczywistości. A to co było traktować jako epizod, może przyjemny a może smutny. Nie ciągnąć, nie zwodzić samej siebie, nie naginać rzeczywistości. Wziąć co najlepsze i odejść, póki nie bęzie bardziej bolało, albo bęzie wstyd. Pierwsz Twoja reflksja była dobra… zerwać… ale te sentymenty… zjeść ciastko i mieć ciastko… nie da się… jak już zaświtała pierwsza myśl o rozstaniu, to znaczy że nadszedł nieunikniony koniec, wypalenie, ekscytacja minęła. W związku są następne etapy, w romansie z żonatym tych etapów nie ma. Koniec… nic więcej nie będzie… nie będzie wspólnej przyszłości, mieszkania, wyjazdów, dzieci, spraw, odwiedzin u rodziców, wspólnych dni i nocy… to co miało być już się spełniło… jak raca… buchnął ogień, były fajerwerki i się wypaliło.

  9. ~Iwona pisze:

    Naprawdę było ci wstyd dopiero na randce z nowo poznanym gosciem? A jak rozbijałaś małżeństwo, zabierałaś dziecku ojca to twoje samopoczucie było bardzo dobre?. Masz to na co zasłużyłaś.

    • ~Giray pisze:

      Weź lepiej nie oceniaj nie znajać sprawy. Żonaci zdradzają na lewo i prawo i trzeba dziewczynie współczuć że taki ją zbałamucił.

    • kasiawisia pisze:

      Naprawdę śmieszą mnie tego typu komentarze, przeczyta taka osoba jeden wpis i wydaje osąd. Bardzo jest łatwo kogoś sądzić, ale czy na ten przykład gościu musi tkwić w tym małżeństwie skoro jest nieszczęśliwy i od 2 lat z żoną nie mieszka, czy może powinien z nią zostać, bo co sąsiedzi powiedzą? Czy jego żona nie zasługuje na kogoś lepszego, na kogoś kto ją będzie kochał? Czy ja nie mam prawa być z kimś kogo kocham? Jakie to jest płytkie „jak zabierałaś dziecku ojca”, jeśli mężczyzna jest odpowiedzialny to będzie się dzieckiem zajmował niezależnie od tego czy jest z jego matką czy nie. Równie dobrze może tkwić w małżeństwie i mieć na dziecko totalnie wywalone.

      • ~omega pisze:

        :) Każdy żonaty facet, jak chce zakisić poza małżonką, to opowiada młodym siksom jaki to on nieszczęśliwy,a chwilę później z żoną za rączkę idzie. WSZYSCY O TYM WIEDZĄ, ale jakimś cudem, baba zawsze sobie wmówi, ze on jest inny. No cóż, głupota nie boli!

  10. ~Anula pisze:

    Oj kobieto!zastanów się następnym razem,kiedy przyjdzie Ci się zabierać za żonatego faceta.Mój mąż niedawno zdradził mnie,ale przyznał się i staramy się wszystko od nowa poukładać.Nie powiem,że jest mi łatwo-bo jeśli się kocha,i jest się z ukochaną osobą 25lat-to wybaczyć można,ale zapomnieć?będzie ciężko…Najgorsze jest to,że ta kobieta sama przeżyła koszmar,kiedy mąż ją zostawił dla innej-a sama zrobiła dokładnie to samo-tylko dlaczego prawie mnie?wiedziała,że mój mąż jest żonaty-on tego przed nią nie ukrywał,w jej obecności dzwonił do mnie.Więc nie rozumię czemu w to brnęła.Na własne życzenie.Nie rozumię takich kobiet jak ona-czy Ty.Przecież nigdy nie zbuduje się szczęścia na nieszczęściu innej kobiety.A pomyślałaś co czuje zdradzona żona?Nikomu nie życzę tego bólu,tego upokorzenia,kiedy serce krwawi.Gdyby jeszcze ukochana osoba była zła,nic nie warta,niedbająca o rodzinę-może byłoby łatwiej.Ale kiedy w związku jest idealnie,nie ma kłótni,jest wzajemny szacunek,miłość-udany,częsty seks-to wtedy na prawdę ciężko jest uwierzyć,że ukochana osoba Cię zdradziła.Ale,kiedy wręcz błaga o wybaczenie,przysięga,że to było raz,i że nigdy się to nie powtórzy…Wiem,może jestem naiwna,że może powinnam wystawić mu od razu walizki za drzwi-ale dałam mu szansę i wierzę,że będzie dobrze.Choć zapomnieć się niestety nie da.Wiem,że gdyby to się powtórzyło,to już byłby definitywny koniec naszego małżeństwa-i on też o tym wie.Każdy zasługuje na drugą szansę-i tylko na drugą.Zastanów się następnym razem…kiedy poznasz żonatego,że jego żona też ma uczucia.Czy chciałabyś znaleźć się na jej miejscu?Powodzenia!

    • ~Kamilla pisze:

      Pomyślała – mnie ktoś skrzywdził, od teraz liczę się tylko ja i moje szczęście, inni mnie nie obchodzą. Ja sama byłam zdradzana. Opowiem wam coś, dziewczyny wdające się w związek z zajętym mężczyznom. On może opowiada wam, że z tamtą kobietą nic go nie łączy, ona jest suką, nudziarą, skrzywdziła go może go nie pociąga. Różne bajeczki będzie wam opowiadał. Upewnijcie się tylko, że ta zła kobieta wie o tym, że jej związek z waszym mężczyzną już się wypalił. Bo najczęściej żyje sobie w błogiej nieświadomości, facet zapytany o zdradę będzie się zaklinał na wszystkie świętości, że jest wierny a wy jesteście tylko znajomą lub wytworem jej chorej wyobraźni, przy okazji będzie o was bardzo źle mówił, żeby ją zmylić. Tamta druga kobieta będzie bardzo cierpiała. Ja do równowagi wracałam 2 lata, wpadłam przez niego w depresję i anoreksję. Zdradzający facet to śmieć.

  11. ~zdradzana zona pisze:

    Powinno ci byc wstyd za rozbijanie rodziny , jakie puste dziewczyny wierza zonatemu facetowi w bajki o potwornej zonie , o braku seksu itd. Moj dotychczasowy Pan i Wladca mial wszystko co potrzebne – reprezentacyjna zone, inteligentna , operatywna- prowadzilam mu wszelkie sprawy firmowe, do tego pracowalam, opiekowalam sie domem i dziecmi (3), a on mial czas na wszystko zabawe wlasnie z kims takim , w domu wiecznie nachmurzony szukajacy pretekstu do klotni i do tego zeby trzasnac drzwiami i poleciec do tej drugiej, jedynie co go ze mna laczylo to niesamowity seks raz w tygodniu bo on byl zmeczony wiecznie. Dzis po 21 latach malzenstwa intuicja kazala mi sprawdzic dlaczego moj maz tak sie zmienia wobec mnie i jak sie okazalo powodem jego ozieblosci jest moja przyjaciolka . Jakim on jest milym pieseczkiem dla niej , jak ona potrzebuje jego wsparcia …finansowego. Wszystko na co pracowalam przez lata , zeby mial , zeby byl dumny i szczesliwy szlag trafil w jednej chwili. Dzis czekam na termin rozwodu i niech nikt mi nie mowi ze to byl jednorazowy wyskok – lata temu tez mnie zdradzil zaraz po drugim dziecku uwierzylam na slowo chcialam ratowac rodzine , dzis jestem pewna ja tez zasluguje na milosc , przytulenie, pocalunek , na czule slowa jakimi karmia kochanki. Ale przenigdy nie zwiazalabym sie z zonatym i do tego dzieciatym facetem to swinstwo. Jesli sie nie wie o zonie trudno blad, ale jesli ktos zna doskonale zone i dzieci i robi to dalej nie zasluguje dla mnie na nic- zwykla szmata. Nie wszystkie zony sa takie paskudne i obrzydliwe jak opowiadaja panowie. Oni poprostu chca miec w domu porzadna kobiete , ktorej nie szanuja a szmaty wielbia ponad wszystko – cala prawda

  12. ~Donia pisze:

    Jesteś strasznie naiwna, jeżeli wierzysz kolesiowi w jego bajeczki. Facet obraża Ciebie tekstem sexu bez zobowiązań. Sama odpowiedz sobie na pytanie, czy facet wart jest Twoich uczuć. W jego przekonaniu jesteś po prostu jedynie metresą i tyle w tym temacie. Żal mi Ciebie.

  13. ~Sławomir pisze:

    Takie życie, sami się pchamy i potem żałujemy

  14. ~omega pisze:

    Kobiety (kochanki) same są sobie winne! Jeśli facet mówi prawdę o uczuciach do ciebie i waszej przyszłości, to odejdzie od żony, jeśli niedostanie od ciebie kupra. Natomiast jeśli to tylko odskocznia, to odejdzie szukać następnej naiwniacy. Nie jesteśmy aż tak skomplikowani!

  15. ~ona pisze:

    Twój komentarzsama jestes smieszna zalisz sie na blogu jak Ci zle a masz to na co zasluzylas i wcale a wcale Cie nie zaluje dobrze Ci tak a ze los jest sprawiedliwy to podejrzewam ze jeszcze zaplacisz za lzy tamtej kobiety ktore przez tego niedojrzalego meza i naiwna kochanke cierpiala…mowisz ze niby od jakiegos czasu mieszkal sam a skad ta pewnosc? smieszy mnie zawsze to jak kochanki sa naiwne jak uwierza w kazde slowo faceta, sluchaj gdyby chcial byc z Toba naprawde i Cie kochal to rozwod by szybko zalatwil a nie tylko obiecywal…tak jak tutaj pisza niektorzy faceci bylas po prostu dla niego odskocznia zeby nie powiedziec inaczej zbyt dosadnie czym dokladnie bylas… powinnas miec do samej siebie troche wiecej szacunku i nie pozwalac sie tak traktowac a poza tym chyba jestes na tyle wartosciowa kobieta ktora stac na to zeby znalezc porzadnego faceta wolnego a nie pchac sie w takie klopoty bo to nigdy z tego nic dobrego nie wychodzi ja sama nie wyobrazam sobie w zyciu spotykac sie z zonatym ktory ma dziecko zone ,nie wyobrazam sobie byc przyczyna czyis lez i czyjegos nieszczescia, stac mnie na to zeby byc z facetem ktory jest wolny i nie ma dzieci. Szanuje sama siebie na tyle ze w zyciu taki facet dla mnie nie istnieje i nie ma czegos takiego „BO SIE ZAKOCHALAM” dziewczyno na takich facetow sie po prostu nie zwraca uwagi , wiekszosc kobiet podziela moje zdanie i nie wchodzi z buciorami w czyjes zycie bo mamy jakies zasady moralne ktorymi sie kierujemy tym sie roznimy od zwierzat, Nie zycze Ci tego ale kiedys mozesz miec podobna sytuacje ze bedzie Twoj ukochany maz dziecko i nagle pojawi sie ona… i zniszczy Wasze zycie i uwierz mi na slowo bedziesz bardzo cierpiec i przeklinac na ta babe a wtedy przypomnisz sobie ze to przez Ciebie kiedys tez ktos plakal…

  16. ~Daniel pisze:

    W zyciu nie sluchamy rozumu tylko serca i choc popelniamy bledy to nic na to nie poradzimy bo akurat tych bledów nie sposob uniknac gdyz tak juz jestesmy skonstruowani.Nie uwazam ze jestes obludna czy jakas taka,poprostu chcialas znalesc szczescie a ze on byl zonaty to nie znaczy ze nie byl tym jedynym z ktorym moglas byc szczesliwa.Mialas pecha ze akurat tak trafilas a wszyscy ktorzy pisza „on mial zone i dziecko i jak bys sie czula gdyby tobie ktos tak zrobil” powinni sie stuknac w glowe.Nie robilas tego by komus zaszkodzic a tylko by byc szczesliwa.Czasami pary sa nieszczesliwe i sie rozchodza gdy to zrozumieja i czesto spotykaja prawdziwa milosc jeszcze zanim skonczy sie ta wczesniejsza,niekoniecznie ta najwieksza albo jedyna w zyciu.Nie robilas nic zlego,czulas cos i za tym podazalas wbrew rozsadkowi bo czlowiek tak juz ma.Wspolczuje ci ze tak sie to skonczylo ale nie obarczaj sie wina.Doswiadczylas czegos i napewno czegos sie nauczylas.Mam nadzieje ze wnioski pozwola ci lepiej przezyc zycie.Pozdrawiam :)

    • ~omega pisze:

      Ciekawe myślenie. Człowiek nie powinien kierować się w życiu rozumem, tylko uczuciami. To dlaczego zamyka się gwałcicieli? Przecież oni też kierują się tylko swoimi uczuciami, a to że krzywdzą ludzi, to mały szczegół. Obojętne, czy to facet, czy kobieta, jak się bierze za osoby będące w związku, to jest szm…, i nie ma dyskusji. Jak człowiek jest nieszczęśliwy w związku, to odchodzi, a jeśli tego nie robi, to na 100% wykorzystuje ludzi. Krzywdząc żonę(męża) i kochankę(kochanka).

  17. ~Swojski pisze:

    Nic tak na poczatku nie poprawia nastroju jak alternatywny romans, ewentualnie alternatywny seks.

    Humor poprawia sie na poczatku zarowno facetom, jak i kibitkom w objeciu alternatywnej adrenalinki.

    Ciekawe ile Pan Hiszpan ma juz dzieci
    :D

  18. ~Ewelina pisze:

    Czytam te bzdurne komentarze i porady osob zdradzanych i zdradzajacych. Samo zycie!!! Faceci i kobiety zdradzaja. Sa tego rozne podstawy. Zona/maz nie jest przeszkoda zeby zdradzic. To jest wpisane w zycie. Sa samcy, ktorzy trzymaja sie jednej dziury jak mysz, bo jest im tak wygodnie, bo moze kochaja, moze nie mieli okazji do zdrady malzenskiej. Trudno tu kogokolwiek oceniac i moralizowac. To sie w zyciu zdarza. Sa i tacy, ktorzy beda mieli i zone i kochanke i beda ciagle przysiegali, ze to ostatni/pierwszy raz. Zdarzylo sie i jesli wypalilo sie kochanie, trzeba zmienic i albo wyciagnac wnioski, ze nigdy zonaty lub takich wybierasz, bo jest wygodnie, bez zobowiazan. To nie zawsze tak sie konczy. Czasami facet/kobieta wychodzi ze zwiazku obronna reka czasami pozostaja lzy, a pozniej nadchodzi znowu wiosna i tak wszystkie pory roku w zyciu. Glowa do gory, moze spotkasz kogos na kogo bedziesz mogla liczyc, ktos kto pokocha szczerze. Trzeba miec nadzieje. Chociaz niektorzy mowia, ze nadzieja to matka glupich. To tak nie jest gdyby nie nadzieja, nie mielibysmy marzen, ktore chcemy aby sie spelnily. Lekcja to moze pierwsza, ale tez moze i nie ostatnia. W koncu ktos cie pokocha, taka jaka jestes. Pozdrawiam

  19. ~Anula pisze:

    No cóż, to był „weekendowy kochanek”. Nie poznałaś go, jaki jest w życiu codziennym, a tylko „wycinkowo”. Nic dziwnego, że następuje idealizacja takiej postaci, że postępuje zaślepienie. Wyplątać się jest coraz trudniej. Prosta rada: unikać facetów o niejasnej sytuacji osobistej. Wiem, że teraz boli, ale masz nauczkę na przyszłość.

  20. ~greenspirith pisze:

    Wiem, jak ciężko jest zostawić kogoś, z kim czujesz się bardzo mocno związana emocjonalnie!Czasem chęć poczucia bliskości tej drugiej osoby, bierze górę nad zdrowym rozsądkiem…Ale uwierz, na dalszym etapie znajomości będzie jeszcze gorzej! On będzie Cię ranił coraz bardziej…z każdym dniem, z każdym tygodniem.Aż w pewnym momencie poczujesz tak wielki ból,że trudno będzie Ci go udźwignąć!Wiem,że ta decyzja nie należy do najłatwiejszych…ale zastanów się nad tym, czy naprawdę warto tak cierpieć???

  21. ~hamana.pl pisze:

    mówi się, że miłość slepa jest i chyba coś w tym jest :)
    zapraszam do nas, gdyż można się dowiedzieć m.in. co robić by oczy się otworzyły w porę :)
    http://hamana.blog.pl/

  22. ~bez znaczenia pisze:

    Dziecinnada :) Opisujesz fakty czy mity ? Samotna dziewczynka związuje się z żonatym oszustem i oczekuje ,że co ……że na zgliszczach jednej rodziny zbuduje swoje gniazdko ? Większość nieudaczników życiowych wie jak podejść małolatkę : „jak mi źle, żona mnie nie rozumie, separacja już , niedługo rozwód”…. itp.dyrdymały. Oj naiwne , naiwne …

  23. ~alek pisze:

    No tak najprościej myśleć tylko o sobie,o swoim szczęściu,swoich pragnieniach, niezwracając na to,że ktoś cierpi przez nas.A gdy to do nas dotrze,to czujemy się jak bydlaki,którzy chcieli spróbować jak to jest z jakąś inną kobietą.Ja sam nie wiem co mnie pokręciło,że wdałem się w ten romans-to jest niewybaczalne co zrobiłem mojej ukochanej żonie,ale również tej chwilowej kochance.Bo przecież udało mi się ją w sobie rozkochać,więc ona również cierpi,bo ją zostawiłem,nie żonę.Co ja sobie będę komplikował życie i zaczynał wszystko od nowa-przecież mam wspaniały dom,kochająca żonę i dzieci.A kochanka?ona jest spoko,ale nie taka wspaniała jak moja żona.Przekonałem się jak to jest,ale w życiu nie popełniłbym tego błędu kolejny raz.Jestem bydlakiem jakich mało.Gdyby można było cofnąć czas,to bez mrugnięcia okiem bym do tego nigdy nie dopuścił.Trzeba myśleć,a nie kierować się chwilą.Trzeba doceniać to,co się ma.Życzę Ci powodzenia i uważaj na facetów,zwłaszcza na takich bydlaków jak ja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>