Nagły przypływ adrenaliny

Jestem człowiekiem, który zachowuje spokój w prawie każdej sytuacji. No może jest to nie do końca prawda, bo w niekiedy potrafi we mnie wstąpić prawdziwa furia, ale stresuję się naprawdę bardzo rzadko, a jeśli chodzi o sprawy takie jak uczelnia, egzaminy, studia to naprawdę jestem wyjątkową świątynią spokoju, o dużym stopniu wyjebania. Dzisiaj się to na mnie zemściło i doświadczyłam takiego przypływu adrenaliny, jakiego nie doświadczyłam już od dawna.

Idę sobie spokojnie do biblioteki wydziałowej, żeby się pouczyć i dostaję telefon od taty. Odbieram i słyszę:

- Nie masz mi nic do powiedzenia?- głos podkurwiony, a ja nie mam pojęcia o co chodzi. Nawet przemknęło mi przez myśl, że może jestem w ciąży, tylko jeszcze o tym nie wiem, a mój tata się w jakiś sposób dowiedział. Wiem, że to całkowicie absurdalne, ale naprawdę nic innego mi nie przychodziło do głowy.

- Nieee… – Odpowiedziałam zdziwiona.

- A może to, że cię skreślili z listy studentów?

- Niby gdzie?

- Z pierwszego roku drugiego stopnia. Szukaj pracy, pakuj manatki, nie będę więcej za nic płacił. Możesz się już zacząć pakować.

- No co ty, przecież, ja mam wszystkie egzaminy zdane w terminie, tylko indeksu nie oddałam.

- Nie będę tego słuchał.- I rzucił słuchawką.

Mój tata jest jedyna osobą, która może mnie naprawdę przerazić, więc prawie pobiegłam do dziekanatu. Wpadam tam i mówię o co chodzi, że to moje straszne niedopatrzenie, bo ja przecież mam wszystko zdane, tylko indeksu nie złożyłam. Pani w dziekanacie popsioczyła, popsioczyła i powiedziała, żebym przyniosła uzupełniony indeks, to poda go do dziekana z prośba o przywrócenie mnie na listę studentów.

W dwie godziny załatwiłam 3 brakujące wpisy, za którymi nie chciało mi się chodzić przez ostatnie 3 miesiące, łącznie z tym, którego teoretycznie nie mogłam wziąć bo pani profesor wyjechała i wraca dopiero w czerwcu. Tak wiem, zdolna jestem. Indeks już złożony, czeka na dziekana. Musiałam, jeszcze tylko wyjaśnić tacie, że skreślona zostałam tylko chwilowo. Udało mi się go przekonać tym, że przecież zanim by mnie wyrzucili, prosiłabym go o kasę na warunek lub powtarzanie roku, bo przecież nie tak łatwo wylecieć ze studiów. Łaskawie stwierdził, że jednak nie muszę się pakować i będzie mnie dalej utrzymywać. No dzięki tato.

Tyle razy powtarzałam: spokojnie, przecież mnie nie wyrzucą na 4 roku. O mało co bym się na tym przejechała. Najważniejsze, że już to załatwiłam i chociaż indeks za semestr zimowy mam z głowy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii przygód kilka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Nagły przypływ adrenaliny

  1. ~milkyway pisze:

    nice:P ale ojca masz konkretnego nie powiem :P

  2. ~jabet1 pisze:

    z tymi indeksami to paranoja jakaś,21 wiek a ciągle trudniej złożyć indeks niż czasem coś zaliczyć

  3. ~Magda pisze:

    Ale listo to przyszedł adresowany do Ciebie nie do taty. To on Twoją prywtną pocztę otwiera?! To coś nie tak. Brak poszanowania prywatności drugiej osoby

  4. No proszę jak Cię Tato zmotywował. :P

  5. ~Nakura. pisze:

    Proszę, proszę. Motywacja jak nic. Ale ile nerwów musiałaś przy tym mieć. Przestraszyłabym się, gdyby ktoś zadzwonił do mnie z taką wiadomością. I na pewno wkurzyła, bo ja szybko się denerwuję. ^-^”

  6. ~fan pisze:

    przyjemnie się cz.plyta:) polecam też mój blog http://www.rockmaniak.bloog.pl

  7. ~wirski pisze:

    Jakbym czytał o historii swego syna!
    Po zdanych wszystkich egzaminach i zaliczeniach [UG/Transport, studia wieczorowe] syn spóźnił się 2 tygodnie z oddaniem indeksu. Pan prodziekan ds. nauki nie przyjął do wiadomości tłumaczenia, że spóźnienie wynikało z powodów obiektywnych, zawinionych przez uczelnię!! Syn tłumaczył, że w godzinach wyznaczonych, w gabinetach nie było wykładowców [mieli "fuchy" na zewnątrz], a on nie mógł godzinami przesiadywać pod drzwiami, ponieważ prowadzi własną firmę [zapewniającą mu egzystencję z całą rodziną].
    Usłyszał: „To pana sprawa, faktem jest, że to pan spóźnił się z oddaniem indeksu. Trzeba będzie pana skreślić z listy studentów”.
    Syn bez słowa opuścił gabinet pana D. i na UG już się nigdy nie pojawił:(

  8. ~izosik pisze:

    Nie ma to jak zadbać o swój interes we właściwym czasie. Gratuluję nieodpowiedzialności i poczucia samozadowolenia, chociaż postawa kwalifikuje się jako żenująca. Trochę samokrytycyzmu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>