Tą jedną noc

Wyszłam z Panem Perfekcyjnym nad Wartę na piwo, bo czemu nie. Wszyscy inni zajęci, a ja przecież nie będę siedziała w piątek sama wieczorem w domu.

Kupiliśmy po 2 piwa i usiedliśmy na trawce. Pan Perfekcyjny wyznał, że zerwał miesiąc temu z dziewczyną. Przez pierwsze 2 tygodnie czuł się z tym źle, ale teraz już czuje się lepiej. Pogadaliśmy o jego byłej i generalnie o życiu. W końcu zaczęło się robić chłodno, więc ruszyliśmy w stronę rynku. Po drodze natknęliśmy się na letnie kino plenerowe. Leciał stary film z Marilyn Monroe. Usiedliśmy tam na, a on po chwili mnie objął. Nie byłam do końca pewna co mam  tym zrobić ale zachowałam trochę dystansu. Pokazałam mu mały wóz na niebie, po czym stwierdziłam, że idziemy dalej wyswobadzając się z uścisku.

Poszliśmy do baru. Wypiliśmy szota, drugiego i trzeciego. Potem klub. Tańczyliśmy, a ja się śmiałam, że jego ramiona nie czują rytmu. Chciałam pokazać mu ten rytm. Zbliżyliśmy się, nie mogłam się już skupić i zaczęliśmy się całować. Spanikowałam. Uciekłam na korytarz. Pan Perfekcyjny pobiegł za mną, usiadł obok mnie i znowu mnie pocałował. Stwierdziłam, że wychodzimy i jedziemy do domu, oczywiście każde swojego. Jak już przekroczyliśmy próg klubu dałam się namówić na spacer i trafiliśmy do tego samego parku, w którym się po raz pierwszy spotkaliśmy poza pracą, oczywiście wtedy zupełnie koleżeńsko. Usiadłam na śmiesznej drabince dla dzieci. On podszedł i przyciągnął moją twarz do jego twarzy. Nie było najwygodniej, więc usiedliśmy na trawie. Tak bardzo we mnie wszystko się kotłowało, z jednej strony bardzo chciałam żeby mnie całował, chciałam jego bliskości, z drugiej czułam wielkie wyrzuty sumienia. Powiedziałam mu, że nie możemy tego robić, w końcu jest Pan Idealny, przecież go zna, spotykamy się w wspólnym gronie. On odpowiedział, że cieszy się,  że ma chociaż tą jedną noc.

Patrzyliśmy na siebie leżąc na wilgotnej trawie, on był taki zadowolony, spoglądał takimi rozanielonymi oczami, a ja sama topniałam. Ostatkiem silnej woli stwierdziłam, że jedziemy do domu, każdy do swojego. Co chwilę w drodze na przystanek przyciągał mnie do siebie i wpijał się w moje usta. Na przystanku mnie mocno objął i spojrzał w odbicie wystawy – Patrz jak ładnie razem wyglądamy.

W tramwaju zapytał – Co z tym zrobimy?

- Nic, zapomnimy.

Chciał coś powiedzieć, ale się powstrzymał. Na koniec poprosił o jeszcze jeden pocałunek.

Teraz znowu zachowujemy się jakby nic się nie wydarzyło, po koleżeńsku i sama nie jestem pewna czy dla niego to coś znaczyło, bo dla mnie jednak tak i nie jest łatwo mi zapomnieć.

Ten wpis został opublikowany w kategorii przygód kilka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>