Sam nie wiem czego chce

Pan Perfekcyjny nieustająco chodzi mi po głowie. Boję się, że mogę być zakochana i nie wiem co z tym zrobić.
Od czasu przygody w parku widzieliśmy się 3 razy. Raz u niego w pracy, było zadziwiająco normalnie. Za drugim razem wyskoczyliśmy do kina na kiepski film, ale żeby nie było tylko grzeczne kino, nic więcej.
Uznałam, że ochłonęliśmy i możemy wrócić do normalnego trybu znajomości. Umówiliśmy się więc na piwo. Przy okazji wyjścia weszliśmy do mieszkania jego brata nakarmić koty i tak jakoś wyszło, że kupiliśmy wino, żeby zrobić grzańca, bo wieczór był wyjątkowo chłodny. Przecież napijemy się grzańca i możemy iść dalej na miasto. Ale pogoda taka brzydka, a w lodówce otwarte prosecco, w telewizji Star Treck. Tak sobie siedzieliśmy i rozmawialiśmy spoglądając na telewizor, a Pan Perfekcyjny zbliżał się coraz bardziej.
Mówiłam o tym jak to Chris Pine mi się podoba, bo ma takie ładne niebieskie oczy. Pan Perfekcyjny zapytał jaki kolor oczu ma on w takim razie?
- Niebieskawe- odpowiedziałam.
- Nie, zielone.
- Niemożliwe – włączyłam wszystkie możliwe światła, żeby to sprawdzić i faktycznie oczy ma zielone. On wykorzystał moment i chciał mnie pocałować, powstrzymałam go, udało mu się tylko lekko musnąć moje wargi. Zaczęłam tyradę na temat tego, że nie możemy tak robić, bo jestem w związku. Nawet nie wiem jak to się stało, że zaraz po tym leżałam na kanapie a on mnie całował.
Zapytałam w takim razie jak on sobie wyobraża naszą znajomość? Absolutnie nie znał na to odpowiedzi. Przytoczyłam historię o tym jak bycie tą drugą skończyło się dla mnie. Czy on chce być tym drugim i wszystkim co się z tym wiąże? Że to on czeka na mój telefon, spotykamy się tylko wtedy jak nie ma Pana Perfekcyjnego. Uznał, że mu to nie przeszkadza. Trochę się zdenerwowałam, że to co do niego mówię chyba nie trafia do głowy tylko co najwyżej do jąder. Powiedziałam, że idę do domu, zaczął mnie prosić żebym została. Wstałam i przeszłam do kuchni, wzięłam szklankę nalałam wody, a on objął mnie od tyłu. Jak się odwróciłam, szybko wziął mnie na ręce, posadził na blacie i wpił się w moje usta przytrzymując moją szyję żebym nie uciekła. Naprawdę ciężko było się powstrzymać i nie dać się dalej całować, ale tym razem stanowczo stwierdziłam, że jadę do domu, a on jak chce mnie odprowadzić, to ma zakładać koszulę, którą zdążył w międzyczasie zdjąć.

- Kasia proszę zostań, nie będę się dobierać.

- Proszę cię, ja ma już 27 lat, myślisz, że tego wcześniej nie słyszałam? Tak baaaardzo bym się chciał obok ciebie obudzić. Nic z tego. Odprowadzasz mnie czy nie? – Powiedziałam stojąc w płaszczu gotowa do wyjścia.

Jakieś 5 sekund później całowałam się z Panem Perfekcyjnym przyparta do drzwi. Wyswobodziłam się, a on w końcu odprowadził mnie na przystanek.

Następnego dnia dostałam sms’a:

„Przepraszam Cię, to było głupie, ty masz chłopaka, a ja sam nie wiem czego chce. To już więcej się nie powtórzy.”

To jednak wracamy do koleżankowania się.

Ten wpis został opublikowany w kategorii przygód kilka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>